- Dołączył
- Kwiecień 28, 2008
- Posty
- 267
- Liczba reakcji
- 31
Dzi? za namow? mojego dobrego przyjaciela, Nekromanty postanowilem opisa? jedn? ze swoich przyg?d, a wierzcie moim s?owom, prze?ylem ju? niejedn?. Mam nadziej?, ?e moje opowiadania przypadn? wam do gustu i b?dziecie mile wspomina?, te momenty, w kt?rych cho? na chwile oderwali?cie sie od rzeczywisto?ci.
Tak wiec pochodz? z Ab'Dendriel - osady szpiczastouchych, pi?knych ?piewaczy. To one nauczy?y mnie podstaw magii. Mieszka?cy wioski czesto szeptali za moimi plecami, jak Maealil, najwy?szy kap?an elfiego rodu znalaz? niemowl?, niedaleko ludzkiej osady. Dopiero po kilku latach dotar?o do mnie, ?e ?w nieszcz?sne dzieci?, zosta?o porzucone przez swych rodzic?w... Tym nieszcz??nikiem by?em ja. Maealil nauczy? mnie walczy? i pos?ugiwac sie magi?. Zawsze powtarza?, ?ebym nie krzywdzi? nikogo, przy pomocy swojej magicznej mocy. Gdy uko?czy?em 12 lat m?j "ojciec" zabral mnie do swiatyni i kaza? mi skupi? ca?? sw? magiczn? moc w sercu i wyci?gaj?c rec?, musia?em dotkn?? ?wietego Drzewa. Wtedy to li?cie zaszumia?y, i drzewo eksplodowalo wi?zk? b??kitnej energii kt?ra, zacz??a skupia? si? w ma?y talizman, kt?ry powoli opadaj?c w d??, wpad? prosto w moje r?ce. Maealil wtedy rzek?:
- Nauczy?em ci? ju? wszystkiego, co powiniene? umie?... Twoim przeznaczeniem jest wyruszy? w ?wiat, zg??biaj?c tajemnice magii. Pami?taj, ?e tylko dobroci? serca mo?esz cokolwiek w ?yciu zdziala?. Je?eli b?dziesz pomaga? innym, oni rownie? pomoga tobie. Ten talizman b?dzie ci? prowadzi? ?ciezk? trudn? lecz w?a?ciw?, no? go zawsze przy sobie. ?egnaj...
Podtrzymuj?c swoja r?ke na moim ramieniu u?miechna? si? ?yczliwie i odszed? w g??b lasu.
* * *
Po kilku latach by?em juz magiem wysoko do?wiadczonym lecz jeszcze daleko mi by?o do perfekcji. Moim ulubionym zaj?ciem by?o ?owienie ryb. Kto wie, mo?e odziedziczy?em to po ojcu, ale prawdopodobnie nigdy nie dowiem sie kim by? i dlaczego zosta?em porzucony...
- Rozchmurz si?! -wykrzykn?? nieznajomy mi g?os.
- Taka pi?kna pogoda, ciesz sie ?yciem puki jeszcze mo?esz! -Wybuchna? serdecznym ?miechem i klepn?? mnie po plecach. By? to cz?ek wysoki ze szpiczastymi, niebieskimi w?osami. Odziany byl w d?ugie, br?zowe spodnie z piekielnie grubym pasem, do kt?rego przymocowane by?y dwa flakoniki z jakimi? dziwnymi p?ynami. Nosi? zielon? kaniuzelk? z dwoma ?elaznymi naramiennikami. Na r?kach mia? za?o?one grube, sk?rzane r?kawice, w kt?rych dzierzy? pote?ny top?r z wyrytym na trzonku imieniem, kt?re z ?atwoscia uda?o mi sie odczyta?.
- Jestes Dekar. mam racj??
- We w?asnej osobie. Mi?o mi cie pozna?. Co robisz w tych stronach? Ma?o kogo mo?na spotka? o tej porze roku na ?erowisku gigantycznych paj?k?w.
- Gigantyczne paj?ki? Maealil co? mi o tym wspomina? -Odpowiedzia?em twierdz?co.
- Maealil !? Efli kap?an !? Jeste? jego uczniem?
- Tak, mieszka?cy wioski opowiadali mi, jak znalaz? mnie pewnego dnia niedaleko ludzkiej osady. Podobno zostalem porzucony przez rodzic?w...
- Przykro mi... Maealil mia? wielu uczni?w. Jego wyczyny s?ychac by?o nawet w Tibijskiej stolicy - Thais.
- Tibijska stolica? Pewnie stamt?d pochodzisz... Wiec dlaczego tu jeste??
- Zwiedzam ?wiat pomagaj?c ludziom. Mam zamiar sta? si? s?ynnym wojownikiem.
- M?j "ojciec" radzi? mi, ?ebym wybra? podobn? drog?. Ma mi j? wskaza? ten oto talizman, kt?ry otrzyma?em od ?wietego Drzewa.
- Tw?j opiekun to wyj?tkowa osoba. Lepiej go posluchaj. A tak w og?le to ciekawe ?wiecide?ko i jak mocno b?yszczy b?ekitem. -Stwierdzi? Dekar odladaj?c dok?adnie amulet.
- Masz mo?e ochot? na pieczon? rybk?? Dopiero co z?owione.
- Wielki z ciebie mag, skoro potrafisz czyta? w my?lach.
- Ka?dy by?by wielkim magiem, s?ysz?c te nieustanne pobrz?kiwania twojego ?o??dka.
- Hahaha! Lubie ci?! Masz temperament. Ch?tnie sie przysi?d?.
Wystrzeliwuj?c ma?y p?omyk ognia w stron? sterty chrustu, szybko powsta?o ognisko i zarazem smaczna kolacja.
- Ju? p??no. Lepiej sie przespa?. Przenocujemy tutaj, a nad ranem si? pomy?li co dalej. Dobrej nocy, Przyjacielu -Ziewajac, Dekar u?o?y? si? pod drzewem na k?pie trawy i szybko usn??, a ja patrz?c w niebo, dok?ada?em do ognia i rozmy?la?em nad kolejnym dniem wyprawy...
C.D.N. Zapraszam do komentowania i oceniania
Tak wiec pochodz? z Ab'Dendriel - osady szpiczastouchych, pi?knych ?piewaczy. To one nauczy?y mnie podstaw magii. Mieszka?cy wioski czesto szeptali za moimi plecami, jak Maealil, najwy?szy kap?an elfiego rodu znalaz? niemowl?, niedaleko ludzkiej osady. Dopiero po kilku latach dotar?o do mnie, ?e ?w nieszcz?sne dzieci?, zosta?o porzucone przez swych rodzic?w... Tym nieszcz??nikiem by?em ja. Maealil nauczy? mnie walczy? i pos?ugiwac sie magi?. Zawsze powtarza?, ?ebym nie krzywdzi? nikogo, przy pomocy swojej magicznej mocy. Gdy uko?czy?em 12 lat m?j "ojciec" zabral mnie do swiatyni i kaza? mi skupi? ca?? sw? magiczn? moc w sercu i wyci?gaj?c rec?, musia?em dotkn?? ?wietego Drzewa. Wtedy to li?cie zaszumia?y, i drzewo eksplodowalo wi?zk? b??kitnej energii kt?ra, zacz??a skupia? si? w ma?y talizman, kt?ry powoli opadaj?c w d??, wpad? prosto w moje r?ce. Maealil wtedy rzek?:
- Nauczy?em ci? ju? wszystkiego, co powiniene? umie?... Twoim przeznaczeniem jest wyruszy? w ?wiat, zg??biaj?c tajemnice magii. Pami?taj, ?e tylko dobroci? serca mo?esz cokolwiek w ?yciu zdziala?. Je?eli b?dziesz pomaga? innym, oni rownie? pomoga tobie. Ten talizman b?dzie ci? prowadzi? ?ciezk? trudn? lecz w?a?ciw?, no? go zawsze przy sobie. ?egnaj...
Podtrzymuj?c swoja r?ke na moim ramieniu u?miechna? si? ?yczliwie i odszed? w g??b lasu.
* * *
Po kilku latach by?em juz magiem wysoko do?wiadczonym lecz jeszcze daleko mi by?o do perfekcji. Moim ulubionym zaj?ciem by?o ?owienie ryb. Kto wie, mo?e odziedziczy?em to po ojcu, ale prawdopodobnie nigdy nie dowiem sie kim by? i dlaczego zosta?em porzucony...
- Rozchmurz si?! -wykrzykn?? nieznajomy mi g?os.
- Taka pi?kna pogoda, ciesz sie ?yciem puki jeszcze mo?esz! -Wybuchna? serdecznym ?miechem i klepn?? mnie po plecach. By? to cz?ek wysoki ze szpiczastymi, niebieskimi w?osami. Odziany byl w d?ugie, br?zowe spodnie z piekielnie grubym pasem, do kt?rego przymocowane by?y dwa flakoniki z jakimi? dziwnymi p?ynami. Nosi? zielon? kaniuzelk? z dwoma ?elaznymi naramiennikami. Na r?kach mia? za?o?one grube, sk?rzane r?kawice, w kt?rych dzierzy? pote?ny top?r z wyrytym na trzonku imieniem, kt?re z ?atwoscia uda?o mi sie odczyta?.
- Jestes Dekar. mam racj??
- We w?asnej osobie. Mi?o mi cie pozna?. Co robisz w tych stronach? Ma?o kogo mo?na spotka? o tej porze roku na ?erowisku gigantycznych paj?k?w.
- Gigantyczne paj?ki? Maealil co? mi o tym wspomina? -Odpowiedzia?em twierdz?co.
- Maealil !? Efli kap?an !? Jeste? jego uczniem?
- Tak, mieszka?cy wioski opowiadali mi, jak znalaz? mnie pewnego dnia niedaleko ludzkiej osady. Podobno zostalem porzucony przez rodzic?w...
- Przykro mi... Maealil mia? wielu uczni?w. Jego wyczyny s?ychac by?o nawet w Tibijskiej stolicy - Thais.
- Tibijska stolica? Pewnie stamt?d pochodzisz... Wiec dlaczego tu jeste??
- Zwiedzam ?wiat pomagaj?c ludziom. Mam zamiar sta? si? s?ynnym wojownikiem.
- M?j "ojciec" radzi? mi, ?ebym wybra? podobn? drog?. Ma mi j? wskaza? ten oto talizman, kt?ry otrzyma?em od ?wietego Drzewa.
- Tw?j opiekun to wyj?tkowa osoba. Lepiej go posluchaj. A tak w og?le to ciekawe ?wiecide?ko i jak mocno b?yszczy b?ekitem. -Stwierdzi? Dekar odladaj?c dok?adnie amulet.
- Masz mo?e ochot? na pieczon? rybk?? Dopiero co z?owione.
- Wielki z ciebie mag, skoro potrafisz czyta? w my?lach.
- Ka?dy by?by wielkim magiem, s?ysz?c te nieustanne pobrz?kiwania twojego ?o??dka.
- Hahaha! Lubie ci?! Masz temperament. Ch?tnie sie przysi?d?.
Wystrzeliwuj?c ma?y p?omyk ognia w stron? sterty chrustu, szybko powsta?o ognisko i zarazem smaczna kolacja.
- Ju? p??no. Lepiej sie przespa?. Przenocujemy tutaj, a nad ranem si? pomy?li co dalej. Dobrej nocy, Przyjacielu -Ziewajac, Dekar u?o?y? si? pod drzewem na k?pie trawy i szybko usn??, a ja patrz?c w niebo, dok?ada?em do ognia i rozmy?la?em nad kolejnym dniem wyprawy...
C.D.N. Zapraszam do komentowania i oceniania
Mam nadzieje ?e napiszesz szybko dalsz? cz???
)))

~~~~~~~~~~~~